Kto uratuje grochowską piekarnie?

Dodano: 09.10.2013, modyfikacja: 09.10.2013
Stan techniczny grochowskiej piekarni z dnia na dzień jest coraz gorszy. Nieogrzewany - pozbawiony lokatorów zabytkowy budynek bardzo szybko może osiągnąć stan kiedy na ratunek będzie już za późno. Kto wyciągnie pomocną dłoń?

Jaki los czeka budynek dawnej piekarni na Grochowskiej?






Na wczorajszej debacie zatytułowanej "Teodorówka - wczoraj, dziś i jutro" spotkało się wiele znakomitych osób. Jednak to przede wszystkim obecność rodziny grochowskiego piekarza - Teodora Rajcherta przyczyniła się do tego, iż mogliśmy poznać nowe, nieznane dotąd fakty i zarazem z nieco innej perspektywy spojrzeć w jakiej sytuacji znajduje się rodzina, która po 22 latach starań odzyskała swoją własność.

Fakty historyczne

"Cały obiekt został wybudowany w latach 1918-1926. I to jest 100% pewna informacja, ponieważ takie są przekazy rodzinne. Dziadek zginął 25 lipca 1944 w Międzylesiu. Poprawna pisownia nazwiska to Rajchert a nie Raichert czy Reichert. Z pełną świadomością ślad po szrapnelu pochodzi z 1939 roku a nie 1944" - mówiła Ewa Męczyńska, wnuczka Teodora Rajcherta.

Chwila gorzkiej prawdy

Zabudowania piekarni zostały zwrócone spadkobiercom na początku stycznia 2012 roku po 22 latach starań... Dziś trzeba z całą powagą stwierdzić, iż to głównie dzięki bierności urzędników zawdzięczamy obecny, tragiczny stan techniczny piekarni. Co więcej - najwięcej zniszczeń w budynku miało miejsce w ostatnich kilku latach latach, kiedy to wprowadzeni przez ZGN najemncy urządzili np. w środku prowadzonej restauracji szambo...

Fakty te dobrze obrazują jakim nieszczęściem dla Warszawy był tzw. dekret Bieruta pozbawiający nie tylko właścicieli ich dóbr ale również należytej opieki - skazując je po prostu z upływem lat na zagładę.

Co nas czeka?


Michał Krasucki z TONZ poinformował, iż obiekt jest już objęty opieką konserwatorską i rodzina będzie mogła starać się o dofinansowanie na wykonanie zabezpieczenia budynku.

W czasie spotkania Ewelina Rosiak zaprezentowała swoją pracę dyplomową przewidującą adaptację dawnej piekarni Rajcherta na potrzeby ośrodka kultury dla Pragi Południe. Niestety, szanse na realizację tego projektu a jednocześnie uratowanie historycznego obiektu są praktycznie zerowe...

Ewa Męczyńska przyznała, iż rozważała urządzenie w murach dawnej piekarni czegoś na wzór Fabryki Trzciny, jednak po znalezieniu potencjalnego inwestora koszty adaptacji okazały się zbyt duże. Dwie firmy, które wyceniały koszt remontu budynków oceniły koszt prac od 4 do 10 mln. Spadkobiercy takimi środkami nie dysponują. Stąd m.in. pomysł na sprzedaż nieruchomości.

Dziś szanse na uratowanie jednej z dwóch zachowanych piekarni mechanicznych w Warszawie wydają się niewielkie. Cóż.. od wczoraj zaczynam się pomału oswajać z myślą i widokiem Ronda Wiatraczna bez "mojej" piekarni.


TJ

Więcej na ten temat


Wasze komentarze

2014-01-13 20:26 espeket napisał:
wiadomo, że właściciele nie mają takiej kasy. ale czy naprawdę nie można ubiegać się o dofinansowanie z UE??
2014-01-13 12:51 Paul Zapasnik napisał:
urodzilem sie tu...wrocilem po wielu latach po za krajem... a teraz ponownie mieszkam na Grochowie i pomoge jak tylko moge... Paul Zapasnik na facebook, lub pod 511447449
2013-10-10 10:06 Pattinka napisał:
A nie można wyasygnować pieniędzy unijnych a nawet naszych podatków na rewitalizację piekarni RAJCHERTA. Wszyscy jesteśmy współwinni tej sytuacji. Pamiętam jak na forum ludzie cieszyli się, że powstała restauracja hinduska. Najpierw PRL, potem tyle innych firm wszyscy wycyckali historyczny budynek a jak nie było co wycyckać to zwrócili rodzinie. Niech się męczy i niech na nią padają gromy za upadek.... no coś tu jest nie fer

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii







wstecz