"Jaka dzielnica - tacy klienci" - klientka oburzona, Lidl wyjaśnia

Dodano: 11.08.2015, modyfikacja: 11.08.2015
Niezadowolona klientka poskarżyła się na sklep Lidl przy ulicy Wileńskiej 14 na Pradze Północ: "Obsługa jest najwidoczniej przemęczona! Może trzeba wymienić!? Dziś padały teksty poniżej pasa, pracownicy na protesty klientów, którzy stali w gigantycznych kolejkach (otwarte tylko dwie kasy, do każdej około 15-20 osób, kolejki sięgały połowy sklepu) reagowali agresywnie, wręcz bezczelnie - padł nawet komentarz:" jaka dzielnica - tacy klienci"... Żałosne, nie klientów wina, że zarządzający tą siecią nie potrafią zapewnić kadry...! Kierownik ...hmmm zajmuje się w tym czasie wykładaniem towaru? Taka sytuacja może wkurzać sterczących w niekończących się kolejkach klientów... Ja po tych tekstach dziękuję! Z Lidla więcej nie skorzystam!"

Sklep Lidl przy ulicy Wileńskiej 14
Atrapa parowozowni

Otwarty przed dwoma laty dyskont Lidl przy ulicy Wileńskiej to jedyna placówka tej sieci na Pradze Północ. Jak pamiętamy, powstał na gruzach historycznej parowozowni, która uległa zburzeniu w chwili, kiedy trwały procedury objęcia jej ochroną konserwatorską. Już wówczas miłośnicy zabytków zapowiadali bojkot sklepu oraz namawiali do tego okolicznych mieszkańców. "Firma, która zdecyduje się prowadzić tu sklep, nie będzie miała łatwego życia" - grzmiał Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ZOK.

Niekończące się kolejki do kas

Nowy sklep od pierwszego dnia przyciągnął liczne rzesze kupujących i trwa to do dziś, a sytuacja opisana przez klientkę jest tego najlepszym przykładem. Cóż... kolejki do kas to często smutna norma. Lidl w tym przypadku i tak stara się wyjść naprzeciw klientom, gdyż wprowadzono w ostatnim czasie kolorowe oznaczenia kas i głosową informację wskazującą, która za chwilę zostanie otwarta. Na plus jest też fakt, iż od samego początku działalności obecne są ustawiane tuż przed zamknięciem kasy na taśmie tabliczki "ostatni klient". Nie ma np. takiej potrzebnej informacji w sieci sklepów Biedronka.

"Jaka dzielnica - tacy klienci..."

Jednak to, czego doświadczyła nasza czytelniczka w piątek, 31 lipca br. skłoniło nas, aby poprosić o komentarz biuro prasowe sieci Lidl. "Bardzo dziękujemy za informację. Zdarzenie opisane przez klientkę nie jest zgodne ze standardami naszej firmy, dlatego też dołożymy wszelkich starań aby podobne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości." - wyjaśnia Anna Biskup PR Manager Lidl Polska.

 
TJ


Więcej na ten temat


Firmy

Wasze komentarze

2015-08-21 13:28 iwu napisał:
Nie kupuję w sklepie Lidl od czerwca ubiegłego roku, kiedy spod sklepu ukradziono mi rower. Zostawiłam go na miejscu dla rowerów i przypięłam. Tuż po kradzieży rozmawiałam z kierownikiem sklepu (chciałam się dowiedzieć czy mają monitoring zewnętrzny). Rozmowa wyglądała tak: Ja: Przed chwilą ukradziono mi rower sprzed sklepu. Kierownik: Tu się nie zostawia rowerów. Wysłałam do centrali Lidla maila z pytaniami o politykę sieci względem rowerzystów. Pytań było kilka, ale na żadne mi nie odpowiedziano. Pani z działu PR napisała jedynie, że z kierownikiem zostanie przeprowadzona rozmowa na temat tego zdarzenia i... zachęcała "do robienia zakupów w sklepach sieci Lidl". Ręce opadają.
2015-08-12 18:57 Darek napisał:
100% racji jaka dzielnica tacy klienci
2015-08-12 14:02 Pani z Pragi napisał:
Niestety takie sytuacja często się zdarzają. Niektóre osoby na kasach są mało uprzejme. Personel przekrzykuje się nawzajem, dyskutując o prywatnych tematach podczas obsługiwania klientów. Wczoraj usłyszałam wymianę zdań z klientką która zapytała kasjera czemu tak się śpieszy... usłyszała bezczelną odpowiedz że "śpieszy mu się do domu".... Ja rozumiem wszystko ale pewne zachowania i teksty powinny być zachowane dla siebie. Arogancja i chamstwo przewyższa pracowników o głowę. Ps. Bywają pojedyncze osoby do których z dużą przyjemnością podchodzę: kulturalne , uśmiechnięte to niestety rzadkość w tym sklepie aczkolwiek miła odmiana...
2015-08-12 13:25 klientka Maria napisał:
w Lidlu na ul. Wileńskiej zawsze jest bałagan,towar wykładają wtedy kiedy najwięcej jest klientów kasy są zamknięte.Powinni brac przykład ze sklepu na Bródnie, tam jest porządek panie miłe ,doradzają i wszystkie kasy są otwarte
2015-08-12 10:55 Anonim napisał:
Dobrze że nie kupujecie w angielskich marketach tam się nikt nieprzemecza a na kasie kasuja jakby mieli polamane ręce.W końcu nikt nie jest robotem.
2015-08-12 07:26 ell napisał:
a co rzucili............klientka nie pamieta kolejek
2015-08-12 03:39 nijazz napisał:
Skurwienie tzw klientów nie ma granic.Jaśnie państwo uważają się za lepszych i najważniejszych bo łaskawie kupują te nędzne ochłapy i myślą że to daje im prawo wyżywać się na pracownikach.A potem sami,w swoich równie gówno wartych pracach,objeżdżani są przez swoich,równie skurwiałych przełożonych. Paniusia "nie zauważyła" jaka w Lidlu jest temperatura i jakie temperatury mamy na Pradze,w Warszawie,w Polsce od dłuższego czasu?"Nie domyśla się" że w takich temperaturach ludzie MUSZĄ funkcjonować wolniej,bo nikt nie ma ochoty paść na pysk z odwodnienia i udaru cieplnego dla jej satysfakcji?

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii







wstecz