Halina i Jerzy Wesołowscy uhonorowani tytułem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata

Dodano: 01.07.2016, modyfikacja: 01.07.2016
15 czerwca w restauracji Boretti na ulicy Grochowskiej 344 na Kamionku odbyła się uroczysta kolacja z okazji uhonorowania tytułem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata jednego z członków rodziny Boretti. Głównym elementem dekoracji w restauracji Boretti są stare zdjęcia całego drzewa genealogicznego rodziny Boretti.

Jerzy i Halina Wesołowscy w Warszawie

Małżeństwo Halina i Jerzy Wesołowscy zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Ceremonia wręczenia odznaczeń odbyła się w środę 15.06.2016 w warszawskim Muzeum POLIN.

Tytuły Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznawane są za ratowanie w czasie II wojny światowej Żydów od zagłady. Od ponad 50 lat przyznaje je Instytut Yad Vashem w Jerozolimie.
„To uznanie całkowitego dobra, które daje nam nadzieję na przyszłość całej ludzkości. W tych ciężkich i mrocznych czasach, kiedy Żydzi byli prześladowani i mordowani, ludzie którzy im pomagali wykazali się nie tylko wielką odwagą, lecz również wyjątkową szlachetnością i humanizmem” - powiedziała podczas środowej uroczystości Ruth Cohen-Dar, wiceambasador Izraela w Polsce.

"W czasach, gdy śmierć czyhała na każdym kroku, ci nieliczni bohaterowie wyciągnęli pomocną dłoń, udzielając prześladowanym szansy na przeżycie. Czynem tym zasłużyli sobie na naszą wdzięczność i szacunek. Pani Czerkies i państwo Wesołowscy byli prawdziwymi bohaterami, od których powinniśmy uczyć się, jak postępować według motta żydowskich mędrców, którzy powtarzali: kto ratuje jedno życie, jakby ratował cały świat" – zaznaczyła.

Podczas środowej ceremonii uhonorowano Halinę i Jerzego Wesołowskich - małżeństwo, które w czasie okupacji w Tarnowie zaoferowało schronienie Auguście Mandel. Pracująca przed wojną jako lekarz pediatrii Mandel mieszkała w domu rodziny Wesołowskich Wyposażona w aryjskie dokumenty wyjechała do Krakowa, gdzie – podając się za Polkę – znalazła pracę w szpitalu i gdzie została do końca wojny.

Po wyzwoleniu wyjechała do Francji, następnie do Izraela. Przez cały czas utrzymywała kontakt listowny z rodziną Wesołowskich; także w okresie, gdy między państwami nie było kontaktów dyplomatycznych (1967-1986). Medal i dyplom odebrały dzieci uhonorowanych: Halina Nowina-Konopka i Mariusz Wesołowski.

Oto co powiedziała Halina Nowina Konopczyna:
Był drugi rok wojny. W Tarnowie nadal niemal połowę mieszkańców stanowili Żydzi. Niemcy rozpoczęli ich wyłapywanie, wywózki i masowe rozstrzeliwania.

Do naszych rodziców, Jerzego i Haliny Wesołowskich zwróciła się z prośbą o pomoc znana lekarka, pani doktor Mandlowa. W mojej pamięci jest taka osoba, która zamieszkała w naszym domu jako "ciocia". Trudno mi określić, jak długo u nas mieszkała. Na pewno tyle, ile trzeba było do wyrobienia fałszywych papierów i zorganizowania ratunku. W Tarnowie "ciocia" pozostać nie mogła, była zbyt znana.

Jakiś czas wcześniej, Niemcy zapędzili półtora tysiąca Żydów na plac obok ratusza. Kiedy skończyli strzelać, krew płynęła rzeką w dół ulicy. Było oczywiste, co zagraża każdemu Żydowi oraz każdemu pomagającemu im. Trzeba było energicznie działać.

Gdy były już gotowe fałszywe papiery i znaleziona bezpieczna kryjówka w jednym z krakowskich klasztorów, pozostał ostatni niebezpieczny etap: Droga na dworzec kolejowy.

Dworzec kolejowy leżał kilka kilometrów od domu. Droga wiodła przez środek miasta, pełnego Niemców. Pewnego dnia moja Matka ubrała mnie, trzyletnią dziewczynkę i umieściła w dziecięcym wózku. Pani Mandlowa ubrała się jak piastunka do dzieci. Na głowie szczelnie zawiązała chustkę i wzięła wózek. Mój Ojciec włożył płaszcz i kapelusz i wyprowadził ją wraz z wózkiem na ulicę. Mama została w domu – sama przed świętym obrazem, tuląc małego synka.

Moi Rodzice mieli wyraziste przekonania narodowe. W codziennym życiu nie byli przyjaciółmi Żydów. Kiedy jednak przyszła chwila wielkiej próby, dla uratowania ludzkiego życia, moi Rodzice, ryzykując życiem swoim, swej czteroletniej córki i trzyletniego synka, zachowali się – jak to nazywamy po polsku – "jak należy". Tego po prostu wymagała przyzwoitość. Tego nauczyła Rodziców wiara, chrześcijaństwo. A mamy i czcimy jednego Boga-Ojca, Boga-Stwórcę. I każdy z nas dostał od Niego Anioła Stróża.

Wiem, że kiedy moi Rodzice przyjęli do domu doktor Mandlową, aż po ten dzień, gdy mój Ojciec szedł razem z panią doktor i mną na dworzec kolejowy, chroniło tę drogę prawdziwego człowieczeństwa trzech Aniołów Stróżów – mego Ojca, pani Mandlowej i mój. Wierzę, że teraz ci Aniołowie Stróżowie są tutaj wszyscy z nami. Dziękujmy Stwórcy za ich obecność i prośmy, aby nigdy już nikt nie był poddawany takim doświadczeniom człowieczeństwa.




Halina WesołowskaHalina z Borettich – córka Stefanii z Rosochackich i Teofila Eugeniusza Boretti ur 1907 zm 2002. Lekarz dentysta.











Jerzy WesołowskiJerzy Wesołowski s. Róży z Pstruszeńskich (ziemianie z okolic Sandomierza) i Wacława ur 1907 zm 1999 . Inżynier, absolwent Poilitechniki Warszawskiej, twórca pierwszej w Polsce i Europie poza Niemcami, linii energetycznej wysokiego napięcia 110 kV Rożnów- Huta Stalowa Wola, autor szeregu patentów, w tym tzw niebieskiej żarówki przeciwlotniczej z tak dobraną frakcją światła, aby minimalizować optyczną obserwację z powietrza. Jako 13 latek wziął udział w wojnie 1920 r. odznaczony Krzyżem Walecznych. Żołnierz września 1939, członek niekomunistycznego ruchu oporu, Represjonowany po wojnie.





RS/IP/TJ

Więcej na ten temat




Wasze komentarze


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii







wstecz