Burza wokół spektaklu "Klątwa". Stanowisko radnych PIS

Dodano: 13.03.2017, modyfikacja: 13.03.2017
Teatr Powszechny nie pierwszy raz pokazał nie sztukę a jej namiastkę, swoisty ersatz. I chociaż na frontonie teatru widnieje cytat z Zygmunta Hubnera, że teatr ten jest teatrem który się wtrąca, to przy adaptacji „Klątwy” Wyspiańskiego „sam wtrącił się do piekła” jak stwierdził Jerzy Zelnik.


Protest przed Teatrem Powszechnym, fot. Warszawa w Pigułce

Klątwa

Nie, nie widziałem tego ulicznego teatrzyku. Nie muszę. Nie musi także lekarz chirurg mieć złamanej nogi, żeby wiedzieć jak prawidłowo ją złożyć. W pełni zgadzam się także z jednym z kolegów radnych z Komisji Kultury, który stwierdził, że nie trzeba otwierać szamba żeby poczuć że śmierdzi. Pełna informacja w mediach, cytaty, zdjęcia, całe frazy i opisy scen wystarczą aby stwierdzić, że jest to sztuka brutalna i zła. Piotr Zaremba, dziennikarz z prawie 30 letnim stażem w zawodzie, po obejrzeniu sztuki stwierdził, że „spektakl jest bełkotem, ciągiem scen, nieustającym bluzgiem, natomiast jeśli rozbierać na czynniki pierwsze każdą scenę, to jest spektakl, który w wielu fragmentach opowiada się za złem. Jest scena, w której aktorki mówi, że nosi w sobie 3-miesięczny płód i mówi, że go usunie i uważa to za swój triumf i to jest scena straszna. Niektórzy obrońcy spektaklu mówią, że „to element satyry na lewicę”, ale publiczność klaskała jej (aktorce) i nie klaskała satyrze na lewicę, ale klaskała jej (aktorce) decyzji, uznawała to za rodzaj manifestu. (…) Jest to spektakl robiony przez złych ludzi dla innych złych ludzi”. Swoje dodał także Jan Wróbel (dziennikarz TOK FM), który nie jest bohaterem mojej pieśni, a który w Dzienniku Gazecie Prawnej opisał „Klątwę" jako przedstawienie hitlerowskie.

Obok tej ale i obok innych (bardzo licznych) wypowiedzi nie można przejść obojętnie. Nie może przejść obojętnie mąż, ojciec, radny, katolik, członek wspólnoty samorządowej, obywatel. Wezwanie do integralnej postawy w życiu publicznym aktywuje się także w takich momentach. Nie chcę popadać w patos ale śmiało można się odnieść tutaj do preambuły do Konstytucji RP z 1997 r. i chociaż nie jest ona dla wszystkich ideałem to obowiązuje i jasno wskazuje na obywateli, którzy wierzą w „Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i tych którzy nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł”. Jeżeli nawet założyć, że tzw. aktorka czy tzw. aktor jak również tzw. dyrektor tegoż teatru oraz tzw. reżyser nie podzielają chrześcijańskich wartości to pytam skąd wywodzą (mówiąc językiem konstytucji) takie wartości i postawy jakie ukazując w tym przedstawieniu.

Piłowanie krzyża. Oświadczenie, że dokona się spędzenia 3-miesięcznego płodu. Zawieszenie a właściwie powieszenie figury Jana Pawła II, świętego Kościoła Katolickiego i byłego przywódcy Państwa Watykańskiego na linie oraz sceny seksu oralnego z figurą. Nawoływanie do zbiórki środków pieniężnych na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego. Gdzie pytam są w tych kilku kloacznych czynnościach jakiekolwiek wartości? Jaki kodeks moralny je kodyfikuje? W jakiej kulturze można je spotkać? Co wnoszą do rzeczywistości Polski i Europy?

Upokorzenie, brutalność, nienawiść, czyste zło. Jednej z najsłynniejszych książek o brutalności II wojny światowej jest „Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła”. Tak, banalności zła, które wydaje się nieistotne, nieszkodliwe, odwracalne, do zahamowania. A przecież „dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”. A ja dodam, aby odpowiedzialni ludzie nic nie robili, aby ci, którzy został wybrali tysiącami głosów nic nie robili. Aby radni nic nie robili….

W Powszechnym obrażono katolików, chrześcijan, niewierzących, obywateli. „Podczas spektaklu dokonuje się publiczna profanacja krzyża, przez co ranione są uczucia religijne chrześcijan, dla których krzyż jest świętością” – czytamy w komunikacie rzecznika Episkopatu Polski, wydanym w związku ze spektaklem „Klątwa”. Spektakl ma znamiona bluźnierstwa. I dalej „Podczas spektaklu dokonuje się publiczna profanacja krzyża, przez co ranione są uczucia religijne chrześcijan, dla których krzyż jest świętością. Oprócz symboli religijnych znieważa się osobę św. Jana Pawła II, co jest szczególnie bolesne dla Polaków. Ponadto nie może być przyzwolenia na nawoływanie do nienawiści i deprecjonowania ludzkiego życia. Podobnie nie można się zgodzić na znieważanie flag państwowych, w tym przypadku flagi Państwa Watykańskiego.”

Kilka tygodni temu w weekendowym wydaniu Rzeczpospolitej „Plus Minus” przeczytałem arcyciekawy wywiad z Piotrem Fronczewskim, w którym ten niekwestionowany autorytet sceniczny wskazał, że „(…) w teatrze wszystko jest możliwe. Możliwe są dwa teatry – aktorski i reżyserski. Co najmniej dwa teatry! Scena to terytorium nieograniczonej wolności. Każdy próbuje na niej zaistnieć na swój sposób. Osobiście buntuję się tylko przeciwko popularnemu w naszych czasach wyborowi, który zaczyna się od destrukcji i dekompozycji tekstu: buntuję się przeciwko robieniu wszystkiego podszewką do góry. To czasami przynosi efekty, ale nie zawsze. Mam też podejrzenie, może dla kogoś niesłuszne lub krzywdzące, że zaczynanie pracy w teatrze od burzenia tradycji jest wynikiem pewnego ubóstwa i niemożnością poradzenia sobie z oryginalnym zapisem”. Tak więc tzw. aktorów z Powszechnego nie pouczam ja, poucza ich Fronczewski, że wykazali się „ubóstwem i niemożnością poradzenia sobie z oryginalnym zapisem”.

To wszystko ze środków publicznych. Przypomnę, co często robię, że 50% z PITu zostaje w samorządzie. Powszechny to teatr samorządowy. Czy przedstawieniem „Klątwa” ubogaca? Czy przedstawieniem tym chroni i ma w poszanowaniu nienaruszalną i niezbywalną godność człowieka. To art. 30 Konstytucji. „Obrońcy” Klątwy ale pytanie czego tu bronić, kogo tu bronić. Czy prawa do imitowania stosunku oralnego z figurą papieża czy też do zbiórki pieniędzy na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego? A więc obrońcy wskazują na konstytucyjną wolność wypowiedzi wolność słowa (art. 54) oraz na prawo do wolności twórczości artystycznej (art. 73). Nie są one nieograniczone. W przypadku Klątwy obie brutalnie pogwałcone przez samych aktorów. Umyślnie i z premedytacją. Ale jak powiedział Jerzy Waldorf i to jest brutalna prawda „jak świat światem, rozrywka zawsze miała stokroć szersze powodzenie od wielkiej sztuki. Z domami publicznymi nigdy nie mogły konkurować panteony.”

Nie jest prawo do wolności twórczości artystycznej prawem bezwzględnym ergo nieorganicznym. „W dorobku ETPC zauważa się niewątpliwie istotny charakter wypowiedzi artystycznych (...) niemniej, także jak inne rodzaje wypowiedzi, również ekspresja artystyczna podlega weryfikacji pod kątem norm EKPC, a więc w niektórych przypadkach może dojść do pewnych ograniczeń wolności. Nie może być mowy bowiem o zupełnej dowolności w obszarze kształtowania treści i formy wypowiedzi artystycznej. Jak wynika z brzmienia art. 10 ust. 2, każdy kto wykonuje prawa i wolności opisane w ust. 1 bierze na siebie określone obowiązki i odpowiedzialność. Między innymi – w kontekście opinii i wierzeń religijnych – może w sposób uprawniony być zobowiązany do powstrzymania się – tak dalece, jak to tylko możliwe – od wypowiedzi, które są w sposób nieuzasadniony obraźliwe dla innych i przez to naruszają ich prawa i nie uczestniczą w jakiekolwiek formie debaty publicznej zdolnej do wspierania postępu w sprawach ludzkości" (wyr. ETPC z 20.9.1994 r. w spr. Otto-Preminger-Institut przeciwko Austrii, skarga Nr 13470/87, § 49; podobnie wyr. ETPC z 24.5.1988 r. w spr. Müller i in. przeciwko Szwajcarii, skarga Nr 10737/84 – dostępne w bazie HUDOC). W innej sprawie „Federalny Trybunał Konstytucyjny zauważył, że wolność twórczości artystycznej nie ma charakteru absolutnego: "Dzieła sztuki, które naruszają konstytucyjnie zagwarantowany porządek, podlegają ograniczeniom nie tylko wówczas, gdy istnienie samego państwa lub konstytucji jest bezpośrednio zagrożone. W o wiele większym stopniu musi, we wszystkich innych przypadkach, gdy inne konstytucyjne dobra stoją w sprzeczności z "wykonywaniem" wolności sztuki, zostać znaleziony stosunkowy kompromis przeciwnych, równorzędnych, konstytucyjnie chronionych interesów w celu ich optymalizacji" (BVerfGE 81, 278, 292; cyt. za: M.M. Bieczyński, Prawne granice wolności twórczości artystycznej, s. 122–123)”. Polscy komentatorzy Konstytucji, w szczególności art. 73 wskazują, iż (co się zapewne kilku osobom spodoba), „że twórczość artystyczna jest to proces, który można rozumieć jako wypowiedź artystyczną, stanowiący szczególną formę przekazu (M. Jabłoński, J. Węgrzyn, Wolność twórczości artystycznej, s. 697). Umożliwienie twórcom wyrażania swojego światopoglądu, przekonań, opinii za pośrednictwem dzieł artystycznych jest bardzo istotnym elementem wolności, a przez to także społeczeństwa demokratycznego. Nie można jednak dokonywać nadinterpretacji wagi tej wolności. Nie jest ona absolutna, ma swoje granice, które wyznacza przede wszystkim godność człowieka oraz wolności i prawa z niej wynikające. Artysta, podobnie jak każdy inny człowiek, jest także zobowiązany sprawować samokontrolę nad swoją ekspresją publiczną, tak aby nie naruszać praw lub wolności innych osób. Kwalifikując twórczość artystyczną w ramach szeroko pojętej wolności wypowiedzi można odnieść do niej także ograniczenia, które w społeczeństwie demokratycznym stawiane są wobec wolności, a tym samym, na co zwraca uwagę chociażby art. 10 ust. 2 EKPC, do ograniczenia tej swobody może dojść w interesie bezpieczeństwa państwowego, integralności terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego ze względu na konieczność zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób oraz ze względu na zapobieżenie ujawnieniu informacji poufnych lub na zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej. Trudno się wobec tego zgodzić z poglądem, który niejako apriorycznie przyznaje artystom szczególne prawo do wyrażania w dziele artystycznym elementów szokujących, obrażających, bluźnierczych (tak, chociaż zwracając uwagę na możliwość wprowadzenia ograniczeń: M. Jabłoński, J. Węgrzyn, Wolność twórczości artystycznej, s. 697). Dodać należy, co moim zdaniem ważne, że nie da się utworzyć kontratypu sztuki czyli takiego zachowania, które będzie chronione i że jego ewentualna bezprawność naruszenia dobra nie będzie karana. „Uzasadnieniem mogło by być uprzywilejowanie twórców, zwłaszcza wybitnych, przez ustanowienie wyższego progu tolerancji dla treści prezentowanych w ich dziełach (M.M. Bieczyński, Prawne granice wolności twórczości artystycznej, s. 313). Przyjęcie ogólnej konstrukcji wyłączającej bezprawność zachowania z uwagi na jego cel artystyczny, bez zastosowania zasady proporcjonalności odwołującej się do ważenia dóbr, prowadziłoby do nieakceptowalnych wniosków. Otóż mogłoby to oznaczać, że możliwe jest naruszenie czyjegoś życia lub zdrowia w imię działalności twórczej. Jest to wniosek nie tylko sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem, ale także z teorią norm konstytucyjnych i powiązanych z nimi dóbr.

Z wolnością wiąże się również odpowiedzialność. W przypadku wolności twórczości artystycznej odpowiedzialność ta zakłada zdolność przewidywania konsekwencji twórczości, zwłaszcza w obszarze zachowań społecznych, a ponadto konieczność uwzględniania dóbr najważniejszych dla członków wspólnoty społecznej, wyrażonych w Konstytucji RP, które można określić także jako aksjologię Konstytucji RP (Banaszak, Konstytucja, 2012, s. 434).

Art. 196 Kodeksu karnego wskazuje, że „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Reżyser, dyrektor i aktorzy świadomie zgodzili się przedstawić sztukę według wcześniej przyjętego scenariusza. Świadomie naruszyli prawo, obyczaje, zasady współżycia społecznego. Naruszyli też zasadne proporcjonalności.

Jako reprezentant Klubu Radnych Prawo i Sprawiedliwości, inicjatorów stanowiska którego projektu jest w dokumentach na dzisiejszą sesję wnioskuję o przyjęcie tego stanowiska. Moje wystąpienie – co chciałem mocno podkreślić – jest także a być może przede wszystkim w imieniu tych radnych, którzy nie znaleźli w sobie na tyle odwagi aby świadczyć w tej sprawie. To jest dla nas test. Liczę, że go Koleżanki i Koledzy zdadzą.


Stanowisko przygotowane przez mec. Dariusza Lasockiego (radnego PiS, Praga-Południe)
w imieniu Klubu Radnych na sesję Rady Dzielnicy Praga-Południe w dniu 7 marca 2017 r.



Wasze komentarze

2017-03-16 15:50 nie lubię teatrów ;- napisał:
"beznadziejnie obnażony mężczyzna - żeby jeszcze był w typie Romea, to bym sobie popatrzyła. Taki efekt nagości nie przyciągnie widza). Mieszkam blisko Teatru Powszechnego i chętnie bym chodziła na spektakle poprawiające nastrój i wywołujące uśmiech na twarzy." Co mogę poradzić? ... Są jeszcze występy w klubach dla pań, co do poprawy humoru to proponuję ... hmmm... kabarety ... ?
2017-03-14 14:55 Maria napisał:
Teatr Powszechny - kiedyś tak przeze mnie uwielbiany, teraz jest niezrozumiany. Będę go omijać z daleka. Nawet nie chodzi mi o opisany powyżej spektakl. Zaprosiłam Mamę na Księgi Jakubowe. Aktorzy przemawiający do publiczności spoza masek mówili niewyraźnie. Najgorsze było to, że scena była pokryta jakimś kolorowym pyłem, który unosił się w powietrzu. Dostałam ataku astmy i musiałam wyjść po pół godzinie. Nawet nie próbowałam tego gdzieś zgłaszać. Dlatego tutaj piszę, że powinno się ostrzegać, iż Księgi Jakubowe nie są dla osób ze schorzeniami płuc. A kiedy po tym zdarzeniu (Mama wyszła z teatru ze mną, musiała mnie pilnować, bym nie zadusiła się) patrzyłam na repertuar Teatru, by kupić bilety na inny spektakl, to zrezygnowałam. Nie pójdę już do Teatru Powszechnego, bo repertuar jest trudny, niezrozumiały dla wielu osób i nigdy nie wiadomo, co nas spotka (pył na scenie albo beznadziejnie obnażony mężczyzna - żeby jeszcze był w typie Romea, to bym sobie popatrzyła. Taki efekt nagości nie przyciągnie widza). Mieszkam blisko Teatru Powszechnego i chętnie bym chodziła na spektakle poprawiające nastrój i wywołujące uśmiech na twarzy. Na razie Teatr Powszechny wywołuje u mnie smutek. Nie chciałabym, aby był dotowany z publicznych pieniędzy, bo sobie na to nie zasłużył.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii






wstecz