IPN kupił byłą katownię NKWD/UB na Strzeleckiej 8

Dodano: 15.12.2017, modyfikacja: 15.12.2017
12 grudnia 2017 roku udało się pomyślnie sfinalizować przejęcie byłego aresztu przez IPN. Za ponad 500 m kw. piwnic i parteru w skrzydle od Strzeleckiej IPN zapłacił właścicielowi kamienicy 2 mln zł z budżetu państwa. IPN zamierza utworzyć placówkę edukacyjną, która zostanie powołana w budynku dawnej katowni.

Piwnice przy Strzleckiej 8 kupione przez IPN
Katownia jako miejsce pamięci

W budynku przy ulicy Strzeleckiej 8 funkcjonowała druga co do wielkości powojenna katownia aparatu represji w stolicy. Mieścił się tu areszt NKWD i UB, w którym przetrzymywani byli m.in. żołnierze podziemia niepodległościowego. O szczególnej wartości historycznej budynku świadczą zachowane inskrypcje, wydrapane przez ofiary komunistycznego reżimu na ścianach i framugach. Miejsce to wpisuje się w zakres ustawowych zadań Instytutu Pamięci Narodowej, który od kilkunastu lat podejmował starania w celu ochrony obiektu i utworzenia w nim miejsca pamięci.

– W tym miejscu zaczęło się instalowanie komunistycznej władzy. Nie ma innych takich piwnic z taką ilością inskrypcji uwięzionych członków podziemia. Z tego miejsca stworzymy placówkę oświatową – mówił podczas konferencji prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek. – Rotmistrz Witold Pilecki, porównując komunistyczne katownie z obozem w Auschwitz, powiedział, że „Oświęcim to była igraszka”. I rzeczywiście jedna z więziennych inskrypcji, zachowana tu, w piwnicach (...) mówi wszystko o tym miejscu. Brzmi ona: „Śmierć jest naszym wybawieniem” – przypomniał prezes IPN. – Oto czym było sowieckie "wyzwolenie" – podsumował.

Na tym terenie prowadzone będą także poszukiwania szczątków ofiar zbrodni komunistycznych. – Będziemy chcieli przeprowadzić prace poszukiwawcze, których celem jest odnalezienie szczątków ludzkich. Takie działania będziemy prowadzili m.in. w piwnicach, które stały się własnością IPN (...). Naszym zadaniem jest sprawdzenie całego tego terenu i cieszę się bardzo, że po długim okresie oczekiwań będziemy mogli wreszcie to zrobić – powiedział wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk. Zapowiedział też, że nowy ośrodek IPN znajdzie się na „Mapie czerwonego terroru” – ścieżce edukacyjnej obejmującej takie miejsca jak dawne więzienie przy ul. Rakowieckiej na Mokotowie czy teren Łączki na wojskowych Powązkach.

– Będzie to żywa lekcja historii. Chcemy bowiem oddać głos osobom, które były tu przetrzymywane i katowane. Ich relacje zostaną udostępnione w nowoczesnej formie audiowizualnej, tak żeby zwiedzający mogli usłyszeć świadków historii i lepiej zrozumieć realia życia w sowietyzowanej Polsce – powiedział dr Dariusz Gałaszewski, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej IPN w Warszawie

O siedzibie komunistycznych władz przy ul. Strzeleckiej można przeczytać m.in. w wydanym w 2012 r. przez Instytut Pamięci Narodowej albumie „Śladami zbrodni” – pierwszej po II wojnie światowej próbie skatalogowania miejsc zbrodni komunizmu w Polsce.

W albumie znajduje się meldunek jednej z siatek wywiadowczych Delegatury Sił Zbrojnych o kryptonimie „Pralnia II”, w którym czytamy: „Dom jest na zewnątrz ogrodzony drutem kolczastym (...). Wieczorem budynek oświetlają cztery silne reflektory oraz strzegą wzmocnione straże zewnętrzne. Mieszkańcy sąsiednich domów opowiadają, że z budynku władz Bezpieczeństwa dochodzą stałe jęki, a nawet podobno odgłosy salw, związanych z wykonywaniem wyroków śmierci. Jest w każdym razie faktem, że w piwnicach budynku umierają ludzie na skutek bicia, podczas badania przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa”.

W zbiorach IPN zachowały się także wspomnienia jednego z więźniów aresztu – Jerzego Skorupińskiego „Bema”, który opowiadał o przesłuchaniach. „NKWD chciało się dowiedzieć, kim naprawdę jest pan Miński. Katowali go w nieludzki sposób, aby się przyznał, do jakiej należy organizacji i po co przyjechał ze Śląska do Warszawy. Powiedziano mu, że dostanie 200 batów. Wymierzono mu karę wstępną 200 batów, miał sobie wybrać pałkę i tą pałą okładało go leżącego dwu bojców, inni stali mu na rękach i nogach. Dodatkowo nakazano mu liczyć, gdyż jak się pomyli, mieli zacząć od nowa” – wspominał Skorupiński.

Miejsce kaźni polskich bohaterów przy ul. Strzeleckiej było wyjątkowo ważnym adresem na warszawskiej mapie komunistycznego terroru. Zanim jesienią 1945 roku zainstalowano tam Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (funkcjonujący do 1948 roku, po czym budynek zasiedlili pracownicy aparatu represji i ich rodziny), przez blisko rok działała w tym miejscu Kwatera Główna NKWD na obszar tzw. Polski Lubelskiej, w której urzędować miał gen. Iwan Sierow, współodpowiedzialny za zbrodnię katyńską, a także m.in. organizator podstępnego aresztowania 16 przywódców Polskiego Państwa Podziemnego w marcu 1945 roku. Przez piwniczne cele przewinęły się setki rzekomych „wrogów ludu”; część z nich komuniści wywieźli do obozu w Rembertowie.

Dziękujemy

- W listopadzie 2014 roku Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu rozpoczęło starania o kompleksową ochronę historycznych piwnic, a następnie o ich zachowanie (z sukcesem). Mimo, że pozostało jeszcze kilka spraw do zamknięcia by dzieło się dopełniło, już dziś chcemy powiedzieć DZIĘKUJEMY! Walka była długa i ciężka ale nie byliśmy w niej sami - czyta,y ma stronie stowarzyszenia.


IPN/TJ


Więcej na ten temat


Obiekty

Wasze komentarze


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii






wstecz