Kino Sorento

Kino Sorento na GrochowieKino Sorento istniało na Grochowie przy ulicy Krypskiej 34 w Warszawie.

Rodzinne kino Sorento zostało założone w drugiej połowie lat 30-tych XX wieku. Jego właścicielką była Eleonora Pałaszyńska mieszkająca na pobliskiej Czapelskiej 26. W środku na gości czekał niewielki barek, w którym pracowała bratanica właścicielki.

"To był nieduży jednokondygnacyjny budynek. Do środka prowadziło ładne nieduże wejście, nad którym umieszczono nazwę kina. Przed wejściem po bokach były zawieszone gabloty z repertuarem. Wnętrze było jasno oświetlone. W środku było około 300-400 miejsc. Wejście i wyjście prowadziło przez te same drzwi. Niewiele seansów było w tym kinie..." - opowiada we wspomnieniach Zygmunt Szołowski.

Zagadką są ostatnie chwile kina. Wersja rodziny Pałaszyńskich mówi że biznes nie okazał się sukcesem i przynoszący straty przybytek X Muzy został jeszcze przed wojną zlikwidowany. Natomiast pamiętający kino mieszkańcy Grochowa podają w ustnych przekazach że obiekt funkcjonował do wybuchu wojny.

Drewniany budynek nie przetrwał wojny. Spłonął najprawdopodobniej we wrześniu 1939 roku.

Dziś w miejscu pomiędzy blokiem Igańska 26 i ulicą Krypską jest pusty plac.


TJ


Więcej na ten temat


Obiekty

Wasze komentarze

2013-08-13 19:31 andrzej_b2 napisał:
Cokolwiek by pisać o Jermakowiczu, nie zmienia to faktu, że należał do prekursorów kina w Dzielnicy Grochowskiej. Oprócz ”Odeonu” (Krypska 34), było kino „Popularne” (Zamoyskiego 20) i parafialne – bez nazwy – (Pl. Szembeka 2); łącznie trzy tego typu obiekty. To całkiem sporo jak na ówczesny obszar dzielnicy. Nie ulega wątpliwości, że motywem działania właścicieli, przynamniej tych dwóch pierwszych kin, były względy komercyjne. Niemniej trzeba mieć w duszy coś z artysty, żeby w przerwach miedzy jednym a drugim spawaniem metalu tęsknić za kontaktem z muzami. Świadczy o tym nawet pretensjonalna nazwa kinoteatru, nawiązująca do antyku. Plany budowy „Odeonu” zostały zatwierdzone nie później niż w sierpniu 1932 r., bowiem notatkę o tym fakcie można znaleźć w nr 9/10 (wrzesień-październik) Kroniki Warszawy z tego roku i powtórzenie w nr 11 i 12. Jermakowiczowi nie powiodło się, ale upadki kin i teatrów a potem odradzanie przybytków sztuki pod innymi nazwami było przed wojną częstym zjawiskiem. Powstawały nawet efemerydy na kilka spektakli. Nie ominęło to i naszego bohatera – „Odeon” przekształcił się w „Sorento”. Jednakowoż zmiany takie nie przysparzały frekwencji, a więc i dochodów właścicielom. Pierwowzorem nazwy „Sorento” dla Przepiórkowskiego, drugiego właściciela kina, był zapewne warszawski kinematograf o tej samej nazwie, prowadzony na początku lat 20. przez Wandę Kośmińską. Na zakończenie warto wspomnieć, że jego właścicielka popadła w konflikt z prawem, bowiem podała do „Kuriera Warszawskiego” złośliwe zestawienie ofiar „uwłaczające honorowi żołnierza polskiego”, za co w lipcu 1920 r. została internowana a kinematograf zamknięty. Przy okazji karze tej został też poddany wydawca „Kuriera”, Zygmunt Olchowicz. (Dz. Urz. Komisar. Rządu nr 16 z 1920 r.) Tylko jestem ciekaw jak owo internowanie w stosunku do niego wyglądało. Cała dynastia Olchowiczów to nieomal instytucja, niepodzielnie panująca w dziennikarstwie i w ogóle w biznesie. Przedruk za zgodą autora. Copyright@andrzej_b2
2013-08-10 16:59 andrzej_b2 napisał:
Przy dzisiejszym dostępie do bibliotek łatwo zweryfikować ww. dane i uzupełnić: Inwestorem i pierwszym właścicielem kinoteatru przy ul. Krypskiej 34 był niejaki Józef Jermakowicz. On to właśnie jeszcze w 1930 r. pustą parcelę nr 34 kupił lub wydzierzawił, a znając szybkość prowadzenia ówczesnych budów, zapewne wiosną 1933 r. rozpoczał wykopy. Powstał obiekt na kształcie prostokąta i powierzchni około 1200 m kwadratowych, z trzema budynkami towarzyszacymi*. Pierwotnie nazywany „Odeonem”, został otwarty w II kwartale 1934 r. Jermakowicz niestety niezbyt chlubnie zapisał się w krótkiej historii tego obiektu. Jeszcze bowiem podczas trwania budowy pobierał od pracujących tam ludzi różne zaliczki, obiecując im w przyszłości posady dyrektorów, kasjerów, bileterów... Po otwarciu „Odeonu” przez kilka miesięcy zalegał nawet z wypłatą personelowi pensji. Na podstawie zbiorowego pozwu został skazany na 6 tygodni aresztu „za złośliwe wstrzymywanie wypłaty zarobku pracownikom”. Skompromitowany, po odbyciu kary prawdopodobnie sprzedał kinoteatr. Kim był Jermakowicz? Trudno odpowiedzieć. Po dużej liczności populacji Jermakowiczów na terenach dzisiejszej Białorusi, można przypuszczać, że z tamtych terenów w latach dwudziestych przybył do Warszawy. Z pewnością do ubogich nie nalezał. Wiadomo, że w 1930 r. był już właścicielem dwóch posesji: przy Krypska 40 (hip. Os. Bronisławówka 106) i przy Grochowskiej 40 (hip. 1031/1047), gdzie mieszkał i pod tym adresem miał zarejestrowane spawalnicteo metali. Z powojennych danych BOS wynika, że na posesji Krypska 40 stał budynek warsztatowy (stary, murowany, parterowy) i to w nim zapewne Jermakowicz prowadził działaność gospodarczą. Po upadku „Odeonu” nadal zarobkowo działał w swoim fachu, prowadząc spawalnictwo metali, ale już „elektryczne”. W 1939 r., i w latach okupacji hitlerowskiej, identyczną działalnością zawodową parał się w Lublinie pod adresem ul. 1 Maja 19 i Kościelna 7. Wróćmy jednak do kinoteatru. W latach 1935-1936 nowym jego włascicielem jest Józef Jerzy Przepiórkowski, człowiek interesu, handlowiec, wytwórca wieńców metalowych przy Zimnej 3, zamieszkały na Chmielnej 26. Ale już w 1937 r. nie występuje jako właśłciciel „Odeonu”. Kino jednak przy Krypskiej 34 istnieje pod nazwą „Sorento”. To wtedy zapewne przejęła je p. Eleonora Pałaszyńska i prawdopodobnie prowadzilła do września 1939 r., gdy pierwsze bomby niemieckie spadły na fabryki i obiekty użyteczności publicznej Grochowa, bowiem w spisie kin z tego roku jeszcze pojawia się „Sorento” przy Krypskiej. Co dzieje się w tym czasie z Przepiórkowskim, nie udało mi się ustalić. Dopiero w czasie okupacji pojawia się a spisach jako przemysłowiec nieokreslonej branży, pod adresem swego zamieszkania Hopfenstrasse 26. W 1945 r. cała parcela nr 34 była pusta, jakby na niej nigdy nic nie stało. Ludzie powydeptali ścieżki, i z ogólnego oglądu można odnieść wrazenie, że od dłuższego czasu nie miała właściciela. Wszystkie sąsiednie domy były mniej lub wiecej uszkodzone. Nawet lustratorzy BOS pominęli parcelę nr 34 przy inwentaryzacji. Inaczej było z posesją Jermakowicza nr 40, na krórej budynek warsztatowy, choć miał zawalony dach lecz mury zewnętrzne były dobrze zachowane. W protokole inwentaryzacyjnym z 22 marca 1945 r. odnajdujemy zapis: „własciciel przeprowadza w tej chwili odbudowę”. Wszystkie sytuacje topograficzne można obejrzeć na fotoplanach. Na podstawie: J. Kasprzycki „Warszawa jaka była”, W-wa 1984; [Starostwo Warszawa-Praga…] Now. Codz. 1934 nr 258; „Książka informacyjno-adresowa. Cała Warszawa” 1930; Księgi przemysłu i handlu polskiego: 1929, 1930; Spisy abonentów warszawskiej sieci telefonicznej (i GG) z lat 1935 – 1942; „Chrześcijańska Warszawawa. Księga informacyjna na r. 1939”; http://mapa.um.warszawa.pl/mapaApp1/mapa?service=mapa_historyczna&L=pl&X=7502805.127594725&Y=5788955.369500488&S=2&O=0&komunikat=off Archiwum BOS, zesp. Ne 72/25/0/-/7339. Przedruk za zgodą autora Copyright@andrzej_b2

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii







wstecz