Obraz Chrystusa Króla

Obraz Chrystusa Króla został namalowany w 1942 przez 54-letniego wówczas malarza Adama Styke. Przedstawia Pana Jezusa, królującego nad całym światem.

Jego ojciec Jan był współtwórcą słynnej „Panoramy Racławickiej". Uprawiał również malarstwo religijne. Z kolei brat Adama, Tadeusz, był portrecistą. Obaj młodsi Stykowie ukończyli studia artystyczne w Paryżu. Adam, jako autor prac o tematyce bynajmniej nie religijnej, miał kłopoty z realizacją zamówień, które naraił mu jego przyjaciel, inż. Marzyński (projektant ówczesnego kościoła na Skaryszewskiej). Dotychczas interesowały go sceny orientalne, wykonał również ilustracje do książki "W pustyni i w puszczy".

Przygotowując się do namalowania wizerunku Chrystusa, długo rozczytywał się w Ewangelii, rozmyślał i nie mógł znaleźć odpowiedniej koncepcji. Te wahania przerwał osobisty dramat twórcy: jego syn został aresztowany przez Niemców. Tragiczne doświadczenie stało się bodźcem do pracy. Obraz wkrótce był gotowy. Zaproszony przez artystę do pracowni Marzyński ze zdziwieniem stwierdził, że Chrystus nie ma oczu. "Ja się tych oczu boję!" - odpowiedział zagadnięty o to Styka. Upłynął jeszcze pewien czas, zanim dzieło zostało całkowicie ukończone.

Chrystus został ukazany na obrazie w momencie przemienienia na górze Tabor. Stąd tez zwany jest czasami jako obraz "Przemienienie Pańskie". Widoczne postacie po po obu Jego stronach to Eliasza i Mojżesza. Pierwszy z nich kieruje wzrok ku Zbawicielowi, drugi składa głowę na Jego piersi. Poza tym kompozycja odbiega od znanych schematów. Nadnaturalnej wielkości postać Jezusa w ujęciu trzy czwarte wypełnia całą przestrzeń płótna. Chrystus w złotej koronie cierniowej wznosi prawą rękę w geście Pantokratora. Mimo potęgi i majestatu tego typu przedstawienia, jest On tutaj nie tylko Władcą, ale i Sługą. Świadczą o tym obrócone ku górze oczy Zbawiciela oddanego żarliwej modlitwie. Łatwo się domyśleć, z jaką prośbą się zwraca do Boga Ojca: opuszczone w lewej Jego ręce berło osłania trzymaną na kolanach kulę ziemską, ogarniętą w tamtym czasie straszliwą wojną.

Już w trakcie pracy nad obrazem w malarzu dokonywały się pewne zmiany wewnętrzne. Uczestnicy odsłonięcia dzieła byli świadkami szczególnego wydarzenia. Ujrzawszy postać Chrystusa Króla, Adam Styka upadł ze szlochem na ziemię. Później uwagę znajomych artysty zwracała jego pogłębiona wiara i zwrócenie się ku Bogu.

Przez długi czas obraz nie mógł znaleźć dla siebie spokojnego miejsca. Zagrożony wybuchem powstania obraz został wyjęty z ram, zwinięty w rulon i wywieziony do Jabłonny. Wrócił stamtąd po upadku powstania, by zawisnąć wreszcie w ołtarzu głównym kościoła na Skaryszewskiej, który nosi wezwanie Chrystusa Króla Pokoju.

Adam Styka, podobnie jak jego brat, osiadł po wojnie w Stanach Zjednoczonych, skąd nigdy nie powrócił. Zmarł na obczyźnie w 1959 r. Jego dzieło, nie tracąc w swojej wymowie na aktualności, służyło wielu sercom ku ich duchowemu pokrzepieniu.

Pożar obrazu

14 stycznia 2007 zapaliła się dekoracja bożonarodzeniowa w kościele. Ogień błyskawicznie przeniósł się na obraz. Pomimo natychmiastowej interwencji zgromadzonych ludzi obraz spłonął całkowicie. Pozostały jedynie nadpalone ramy.

Już tydzień po pożarze kościół był odmalowany a w odrestaurowanych ramach zawisła reprodukcja obrazu. Rozpoczęto poszukiwania malarza, którzy mógłby wykonać kopię dzieła Styki. Spośród wielu ofert zdecydowano się to zadanie powierzyć Krzysztofowi Antoniemu Kudelskiemu. Dzięki spontanicznej ofiarności szybko zebrano potrzebne pieniądze. Prace nad dziełem trwał do listopada.

Nowy obraz został poświęcony 25 listopada 2007 roku w Uroczystość Chrystusa Króla. Poświęcenia dokonał ks. Nuncjusz Abp Józef Kowalczyk.


LD/JS/TP

Ciekawostki

  • Obraz podczas wojny przez pewien czas był wystawiony w witrynie jednego ze sklepów przy Nowym Świecie. Życzeniem Styki było, by warszawiacy mogli uczestniczyć w jego osobistym przeżyciu. Liczni przechodnie zatrzymywali się przed oknem wystawowym, by odczytywać religijną i patriotyczną symbolikę sceny. Pełni uznania dla piękna przedstawienia mówili: "Chrystus odwraca się plecami do kraju najeźdźców, a swoim berłem osłania Polskę". Obraz budził nadzieję na zwycięstwo i wiarę w Opatrzność Bożą


Więcej na ten temat


Galeria


 

Wasze komentarze

2010-12-24 09:23 Jacek napisał:
Wielka tragedia tym niemniej wielkie podziękowania dla ks. Jacka za zachowanie zimnej krwi i szybkie zlecenie wykonania wiernej kopii obrazu. Dziękuje!

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii







wstecz