Szmulki dla początkujących - Tatiana Hardej

Autor: Tatiana Hardej

Opracowanie graficzne: Zenon Porada
Redakcja: Małgorzata Zarębska
Zdjęcia: Tomasz Hardej

Oprawa: miękka
Liczba stron: 93
Wydawnictwo: Trio
Wydanie: Warszawa 2005
ISBN 83-922483-4-1







Opis:


Warszawskie Szmulki - temat, który sam przez się porusza wyobraźnię warszawiaka. To także, jak chce autorka, miejsce dla wtajemniczonych. (...) Tatiana Hardej próbuje w swojej opowieści zbudować mitologię Szmulek, sprawy niezbyt piękne i męczące na co dzień - owiać aurą specyficznej tajemnicy, ubrać w poetykę ulicznej ballady. Ale jest także obiektywna i sprawiedliwa. Więc Szmulki, część warszawskiej Pragi Północ, są widziane nie tylko oczami autorki i innych mieszkańców -patriotów Pragi, ale także tych, którym to miejsce kojarzy się z biedą, rozbojami, kradzieżami i alkoholizmem, chorobą przechodzącą na Szmulkach z pokolenia na pokolenie. (...) W opowieść o Szmulkach wplecione są rozmowy z mieszkańcami i ich wspomnienia, ale także dialogi zasłyszane w tramwajach, na ulicach i podwórkach (...), graffiti, folklorystyczno-wulgarne hasła na murach i dziecięce rysunki.

Tomasz Łubieński

Bardzo ciekawa, dobrze napisana praca socjologiczna o Szmulowiźnie. Autorka, wychowana i mieszkająca w tej dzielnicy Warszawy, przedstawia nie tylko historię tego miejsca i jego przeobrażenia w ciągu stulecia, lecz daje nam żywy i plastyczny obraz dnia dzisiejszego. (...)

Książkę dobrze się czyta, jej język jest wartki, stroniący od naukowego żargonu. Sądzę, że dla dużej części warszawiaków książka ta opowiada o egzotycznej i mało znanej dzielnicy.    
 
Iwona Smolka


Wprowadzenie

Kilka lat temu poznałam Luigiego, Włocha przebywającego jakiś czas w Polsce. Oto jak opowiadał o swoim pierwszym kontakcie z Warszawą:

- Na zachodnich mapach miasto kończy się na Wiśle. Patrzę, a dalej są strzałki i podane numery tramwajów w kierunku „Praga". Pomyślałem sobie: „O rany, ale oni tu mają komunikację. Przecież to tak jakby u nas tramwaje jeździły z Rzymu do Paryża!". Dopiero później zorientowałem się, że to taka dzielnica Warszawy.

Bardzo często przypominam sobie tę historię, gdy mówię nowo poznanym osobom, gdzie mieszkam. Ich zdziwienie jest nie mniejsze niż zdumienie Luigiego. Dla wielu mieszkańców stolicy słowo „Warszawa" oznacza wyłącznie lewy brzeg rzeki. Praga to taki „trzeci świat" - miejsce brzydsze, niechciane, budzące strach. Pragę traktuje się jak gorszą siostrę. Wielu warszawiaków nie tylko nigdy tu nie było, ale też czuje swoistą niechęć przed zapuszczaniem się na prawy brzeg. Niektórzy nazywają to nawet instynktem samozachowawczym... Lewobrzeżna część miasta patrzy na drugą stronę Wisły z dużą rezerwą i bez zachwytu. Przewodniki wspominają jedynie o kilku „zabytkach", wymieniając wśród nich najchętniej Stadion Dziesięciolecia. Praga ma jednak do zaoferowania coś, o czym nie może nawet marzyć lewobrzeżna Warszawa. Klimat tutaj panujący jest nie do odtworzenia w innych realiach. Szmulki, Targówek, Grochów - cała Stara Praga w zasadzie nie zmieniła się od kilkudziesięciu lat - nowe bloki, sklepy nie wyparły starych. W ten sposób współistnieją -bardziej lub mniej zgodnie - dwa z pozoru niepasujące do siebie światy. Ten później powstały jest na pewno nowocześniejszy i elegantszy. Ogólną atmosferę tych dzielnic kształtuje jednak głównie to, co dawne.

Jednym z najbardziej charakterystycznych zakątków Pragi Północ jest Szmulowizna. Wśród lewobrzeżnych warszawiaków ze świecą trzeba szukać takich, którzy wiedzą cokolwiek o tym rejonie. Najbardziej znanym miejscem, a przez to najlepszym punktem orientacyjnym jest Dworzec Wschodni. Równocześnie jednak przywodzi on na myśl wszystkie negatywne skojarzenia: brud, przestępstwa, kradzieże itp. Po latach mieszkania na Szmulkach przestały mnie dziwić sytuacje podobne do tej, gdy na początku studiów rozmawiałam z kolegą - zresztą z Wilanowa - o tym, czy w czasie „okienka" warto jechać do domu:

- Mieszkam na Pradze, jakieś 20 minut stąd.
- Praga... Ale Północ czy Południe? - wykazał się niebywałym znawstwem.
- Północ. Tak w okolicy Dworca Wschodniego, między Wschodnim a Wileńskim.
- I ty jeszcze żyjesz?

Szmulki znajdują się obok dworca, ale nie są z nim specjalnie związane. Wschodni słynie jako świat rzadko bywających w mieście, a przez to nieroztropnych zamiejscowych, którym nie starczyło czasu lub mądrości, by wysiąść na Centralnym. Właściwe Szmulki zaczynają się jednak przed dworcem.
Położenie geograficzne oraz dziwne historyczne koleje sprawiły, że jest to dzielnica, w której szczególnie miesza się to, co stare i nowe, ładne i brzydkie, dobre i złe. To miejsce bardzo niejednolite, ale dzięki temu niejednostajne i ciekawe. Przekonanie, że Szmulki warte są zauważenia, nie jest tylko wyrazem patriotyzmu lokalnego, chociaż i w tym nie byłoby nic złego. Znany varsavianista Jerzy Kasprzycki twierdzi: „Nadeszła pora, aby przypomnieć, jakie zasługi ma Szmulowizna dla Warszawy, czym zapisała się w jej rozwoju przez ostatnie sto lat". W tej chwili nawet więcej niż sto lat.

Warto odrzucić stereotypy rozpowszechniane przez tych, którzy nigdy na praskim brzegu Wisły nie byli, i spojrzeć na Szmulki oczami ich mieszkańców.

Wasze komentarze


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii







wstecz