Maria Radziwiłłowa

Księżna Maria z Zawiszów Radziwiłłowa urodziła się w Warszawie dnia 16 czerwca 1860 roku. Jej rodzicami byli: ziemianin Jan Kierżgajłło-Zawisza i Maria z Kwileckich. Zmarła 6 czerwca 1930 roku w Warszawie.

Wychowanie i wykształcenie otrzymała w pałacu przy ulicy Bielańskiej od najlepszych pedagogów polskich i zagranicznych. Mówiła biegle w kilku językach. Była bardzo oczytana. Chętnie brała udział w dyskusjach z zakresu filozofii, technologii, historii. Jednak jej zamiłowaniem była praca charytatywna.

Właśnie ta praca i podobne zainteresowania zbliżyły ją do księcia Michała Radziwiłła. Związek małżeński zawarli 17 maja 1879 roku w kościele świętego Krzyża w Warszawie. Odtąd od jej imienia Maria dodawało się, zgodnie z etykietą, imię "Michałowa". Została więc księżna Maria Michałowa Radziwiiłowa.

Księżna to postać niezwykle zasłużona dla Warszawy, do której przeniosła się na stałe po śmierci męża w 1903 r. Od początku była bardzo aktywna jako działaczka Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności. Ufundowała wiele szkółek i schronisk dla młodzieży – jednym z nich był przytułek Nazaret na Pradze. Szkołę rzemieślniczą i kościół ufundowała także w rodzinnej posiadłości Dworzec na nowogródczyznie.

To dzięki niej zachowano także kaplicę przy Szpitalu Dzieciątka Jezus na pl. Wareckim (obecnie Powstańców Warszawy). Budynki szpitala zostały rozebrane a kaplicę z 1762 według projektu Jakuba Fontany, dzięki wstawiennictwu księżnej, przebudowano na kościół. Ruiny tej świątyni rozebrano w 1953 r.

Była fundatorką licznych kościołów i kaplic m.in. kościoła św. Jadwigi na Pelcowiźnie, M.B. Różańcowej na Bródnie czy kościoła Najświętszego Serca Maryi na Placu Szembeka. Przekazała również Archidiecezji Warszawskiej plac pod budowę Niższego Seminarium Duchownego przy ulicy Kawęczyńskiej 49 (obecnie budynek Caritasu Diecezji Warszawsko-Praskiej). Jednak bez wątpienia dziełem życia księżnej pozostanie wspaniała Bazylika Najświętszego Serca Jezusowego na Michałowie.

Chociaż głównym inicjatorem budowy nowej świątyni na Pradze był książę Michał Radziwiłł, to jednak dopiero po jego śmierci pomysł zyskał realne kształty. Stało się tak dzięki złagodzeniu polityki carskiej wobec budowania kościołów katolickich, ale przede wszystkim dzięki uporowi i środkom finansowym zapewnianym przez Marię Radziwiłł. W 1904 r. księżna uzyskała od papieża Piusa X błogosławieństwo na budowę świątyni, która miała być wzorowana na rzymskiej bazylice św. Pawła za Murami. Dzisiaj w kościele są przechowywane, jako relikwie piuska, koloratka i humerał kanonizowanego w 1954 r. Piusa X.

Kościół wg. projektu Łukasza Wolskiego zaczęto budować w 1907 r. i do wybuchu I wojny światowej stał już niemal w stanie surowym. Sukcesem tego etapu budowy było ustawienie, sprowadzonych z Włoch przez Marię Radziwiłł, 24 bazaltowych kolumn i filarów międzynawowych, które pierwotnie miały być wykorzystane do odbudowy Bazyliki św. Pawła za Murami w Rzymie. 

Księżna Maria Radziwiłł chciała, aby parafia przy Bazylice p.w. NSJ, oficjalnie erygowana w 1919 r., była miejscem, w którym wychowuje się dzieci i młodzież. Od samego początku zabiegała, aby opiekę nad świątynią, uroczyście wyświęconą w 1927 r., sprawowali Salezjanie, których główną misją jest praca pedagogiczna. Wola fundatorki została spełniona dopiero po jej śmierci. Maria Radziwiłł zapisała w testamencie swoje wszystkie dobra kardynałowi Augustowi Hlondowi, Prymasowi Polski, który aktem z 18 listopada 1931 roku przekazał je, razem z Bazyliką, Towarzystwu św. Franciszka Salezego.

Maria Radziwiłł prowadziła bardzo skromne życie biorąc pod uwagę jej status społeczny. Mieszkała w kamienicy przy ulicy Brzeskiej 3, którą Radziwiłłowie kupili od Izaaka Weichenberga. Po śmierci księżnej, która nastąpiła 6 czerwca 1930 roku, budynek, wraz z całością majątku, został przekazany księżom Salezjanom. Została pochowana w podziemiach kościoła św. Krzyża w Warszawie.

O życiu duchowym księżnej Marii Radziwiłłowej tak pisał w miesięczniku „Bazylika" ówczesny proboszcz, ksiądz Jan Poskrobko, w roku 1930:

Sp. Księżna Michałowa odznaczała się wielką dziecięcą wiarą. Wierzyła mocno w Boga. Z nadzwyczajną czcią odnosiła się do świętych pańskich, wiarę tę zaznaczała w życiu codziennym. Najbardziej uwydatniała ją w uczynkach, jakeśmy to powyżej przytoczyli. Miała wielkie nabożeństwo do św. Benedykta. Sprowadzała w wielkiej ilości medaliki tego świętego, rozdawała znajomym, administracji, prosiła, żeby je zakopywać w ziemię w jej folwarkach, przy budowie świątyń i domów.

Codziennie przystępowała do Komunii świętej. Wieczorami chętnie nawiedzała Najświętszy Sakrament. Może nikt w Polsce nie znal tak hagiografii, jak ona. Znała i i wyliczała z pamięci wielu świętych, wiedziała kiedy Kościół robi wzmiankę o nich, chociaż, czytelniku, daremnie szukałbyś ich w zwykłym kalendarzu...

Pod względem abnegacji możemy ją porównać z największymi pustelnicami. Ubierała się jak ostatnia żebraczka. Mięsa nie jadała wcale. Żywiła się jarzynami... Po śmierci Marii Zawiszyny, swej matki, opuściła pałac, zamieszkała dobrowolnie w oficynie w dwóch pokoikach, które sama zamiatała...

Przy tej sposobności pozwolę sobie nadmienić o jednym szczególe, którego nie zamieściłem opisując żywot tej niezwykłej duszy. A mianowicie: śp. Księżna Michalowa Radziwiłłowa dla większego umartwienia się nigdy nie pozwalała napalić w piecu. Nawet w te największe mrozy w roku 1929, gdy służąca wprost litując się nad Księżną panią, podczas jej nieobecności napaliła W piecu, dostała ostrą wymówkę i surowy zakaz, żeby to się więcej nie powtórzyło.

Wchodząc do praskiej Bazyliki p.w. Najświętszego Serca Jezusowego na ulicy Kawęczyńskiej warto zatrzymać się na chwilę w przedsionku świątyni. Umieszczono tam tablicę epitafijną poświęconą fundatorom kościoła: księciu Michałowi Radziwiłłowi oraz jego żonie Marii z Zawiszów – bez nich Praga nie miałaby takiej pięknej budowli.


BK/GJ/TP

Ciekawostki

  • W urzędowych pismach widniały wszystkie jej imiona: Maria, Ewa, Joanna, Apolonia, Justyna. Jednak na co dzień posługiwała się tylko jednym: Maria.
  • W czasie konsekracji Bazyliki 16 września 1923 roku odmówiła udziału w uroczystym obiedzie. Podczas gdy zaproszenie goście ucztowali, księżna w podziemiach Bazyliki zjadała... kanapkę.
  • Zmarła wskutek potrącenie przez nieuważnego rowerzystę, gdy wieczorem udawała się swoim zwyczajem do kościoła Ojców Kapucynów.

Więcej na ten temat


Firmy i instytucje

Wasze komentarze


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii







wstecz