Inwokacja do Szmulek

Szmulki me ukochane, wyście są jak zdrowie!
Ile was trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto was stracił. Piękność waszą duszy oczami
Widzę i opisuję, bo tęsknię za wami.
Wspomożycielko Wiernych, która w Bazylice
Przebywasz, swą opieką całą tę dzielnicę
Obejmując, przenieś mą duszę utęsknioną
Na sercu wiecznie drogie Szmulowizny łono.
Do tych ścian zachlapanych sprejem rozmaitem,
zabazgranych kredą, ufajdanych kitem,
Gdzie ciągle cosik ginie lub ktoś krzyczy: „Ała!",
Lecz rzadko tutaj gości policyjna pała.
Do mrocznych bram, gościnnych zwłaszcza późną porą,
Ich bywalcy - czyścioszki - zawsze (kogoś) piorą.
Gdzie wśród przytulnych ruder niebosiężne blory,
Szyb huk, alarmów wycie umila wieczory.
Gdzie zgrzytają, skręcając, czerwone tramwaje,
Kto za późno wysiądzie - bez forsy zostaje.
Na Ząbkowską, gdzie non stop można wodę życia
Nabyć. Na Tarchomińską po mocne przeżycia.
Na Kijowską, gdzie blok się ciągnie krechą równą,
Do zdeptanych trawników, gdzie co krok to.... szok.
Wyciemnioną Siedlecką nocą zaiwaniać,
Na Brzeskiej zdobyć dyplom ze szkoły przetrwania
I na bazar, gdzie same sympatyczne twarze,
Wonne śmietniki, szczurki, krew na trotuarze.
W Kawęczyńskiej brukiem wyściełane aleje
- Ówdzie ktoś się odlewa, tu się ktoś z kimś leje -
A wszystko przepasane jak wstęgą torami,
Po których z hukiem pociąg przeleci czasami.
Tam gdzie się na dzień dobry obcych trupem kładzie,
W lipcu kurz aż dusi, wieczne mgły w listopadzie;
W lutym mróz mordę skuwa, a w maju - chłopaki.
Zaduch, słota, ziąb, zlewa - cały rok jednaki.
Tak to wśród łez i serca żałosnego stuku
Tęsknię do Szmul, tu, na kostarykańskim bruku.


Anonimowy mieszkaniec ul. Kawęczyńskiej który wyjechał
do Kostaryki i poczuł, że czegoś mu brakuje.

Wasze komentarze


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii







wstecz