Koncert „Pijanisty"

Cóż, choć mamy na Szmulkach „pijanistów" wielu,
Żaden by się nie ostał przy Janie Kisielu.
Ten, prócz że łeb miał mocny, cieszył się do tego
Sławą gulgacza na Pradze najzdolniejszego.
Z ilości alkoholu, które wlewał w siebie,
Dobywał gulg tak cudny, że anieli w niebie
Skręcali się z zazdrości, na harfach ni cytrach
Nie potrafiąc tak zagrać, jak ten, co pół litra
Wlawszy w gardziel, tak piękne melodie bulgotał,
Że każda nuta warta była sztuki złota.
Na wieść, że mistrz chce zacząć koncert swoich treli,
Szmulowianie z najdalszych ulic się zlecieli.
Kisiel szuka wymówki, gdy tłum wokół widzi:
Że gulgania zapomniał, że się panien wstydzi.
W końcu uległ. Pociągnął z butli od niechcenia,
A zgromadzona gawiedź cała w słuch się zmienia.
Najpierw gulg delikatny jak mgiełka, gdy świta
Na Szmulkach i cała dzielnica spowita
W jedwabisty całun jak z nici pajęczych.
Potem gulg mocny, równy, rytmiczny, co dźwięczy
W trzewiach jak poranne z Bazyliki dzwony;
Dalej gulg zgrzytliwy, jak gdy tramwaj spóźniony,
Co z zajezdni, w pośpiechu wyjeżdżając, skrzypi.
Tu gulg się urywa. Znak, że trzeba wypić,
Bo w ustach już sucho. Wszystkim się zdawało,
Że on gulga jeszcze, a to echo gulgało.
Łyk i znowu. Teraz gulg jakiś niespokojny,
Słychać gwar, brzęk pieniędzy i odgłosy wojny
Na noże; coś jakby okrzyk: „Łapać złodzieja!",
W melodii gulgania brzmi jakaś beznadzieja,
Jakaś rozpacz, bezsilność czy coś podobnego.
Znam! Znam dźwięk ten! Poznaję... Bazar Różyckiego.
Lecz mistrz wnet tony zmienia - gulgania radosne
Z gardła dobywa jak śpiewy ptaków, co wiosnę
Ogłaszają na Szmulkach, lub jak wrześniowego
Szum wiatru w pustych bramach lub w holu Wschodniego
Echo wrzasków dziatwy jadącej na wakacje;
Słychać coraz weselsze melodii wibracje,
Co sielski obraz Szmulek ewokują cudnie:
W parku Praskim piękne wiosenne popołudnie,
Chłopaki czerwcowym ciepłem rozleniwione
Piwko żłopią, nie biją (no, chyba że żonę). .
Żaden szczur po ulicy przemknąć się nie waży,
A każdy menel błogi uśmiech ma na twarzy.
Czterej Śpiący pogodnie ziewają z pomnika,
Tramwaj numer trzynaście cichutko pomyka,
Promyk słońca odbija się w torów krzywiznach,
Niech żyje Praga Północ! Wiwat, Szmulowizna!
A zacni szmulowianie chórem odkrzyknęli:
„Wiwat! Wiwat! Jeszcze Szmulki nie zginęli".


Autor nieznany
(poszukiwany)

Wasze komentarze

2010-12-22 14:46 Zbyszek napisał:
hehe spoko!

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii







wstecz