Pomnik Lotników Brytyjskich

Pomnik pamięci poległych lotników brytyjskich położony jest w północnej części Parku Skaryszewskiego na obrzeżu ogrodu różanego, blisko Jeziorka Kamionkowskiego.

Inicjatorami budowy pomnika byli: Towarzystwo Przyjaciół Warszawy Oddział Saska Kępa, Towarzystwo Przyjaciół Warszawy Oddział Grochów, Związek Kombatantów RP Warszawa Praga Południe, Zakłady Wytwórcze Urządzeń Telefonicznych i Kazimierz Bednarek.

Odsłonięcia pomnika dokonała w dniu 4 listopada 1988 r. premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher z udziałem sierżanta H.L. Lyne, jedynego uratowanego członka załogi.

Szczególne zainteresowanie Thatcher wzbudziła obecność na uroczystości żyjących jeszcze w 1988 roku dwóch żołnierzy AK: Eugeniusza Drzewieckiego i Stefana Jabłońskiego, którzy pierwsi nocą 14 sierpnia 1944 roku dotarli do szczątków samolotu.

W późniejszym czasie kwiaty przed pomnikiem składali: premier John Major i królowa Elżbieta II w 1996 roku.

Płyta umieszczona na głazie zawiera następującą inskrypcję:

W TYM  MIEJSCU W NOCY 14 SIERPNIA 1944 ROKU NIOSĄC POMOC WALCZĄCEJ WARSZAWIE ZGINĘLI ŚMIERCIĄ LOTNIKA CZŁONKOWIE ZAŁOGI SAMOLOTU LIBERATOR EV 961 z 178 DYWIZJONU BOMBOWEGO KRÓLEWSKIEGO LOTNICTWA BRYTYJSKIEGO.

PIERWSZY PILOT D.T. MACRAE Z KANADY,
NAWIGATOR R.G. GOOTTS Z PŁD. AFRYKI,
RADIOOPERATOR J.E. PORTER Z WLK. BRYTANII,
MECHANIK POKŁ. R.C. SCOTT Z WLK. BRYTANII,
STRZELEC POKŁ. R.S. SHARPE Z WLK. BRYTANII,
STRZELEC POKŁ. H. V. MCLANAHAN Z WLK. BRYTANII

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI

W nocy z 13 na 14 sierpnia 1944 r. niosący pomoc powstańcom warszawskim samolot Liberator EV 961 z 178 Dywizjonu Bombowego Brytyjskich Sił Lotniczych, leciał z Brindisi nad Warszawę.

Samolot po dokonaniu częściowego zrzutu broni. W trakcie ponownego nalatywania na punkt zrzutu został został trafiony pociskiem niemieckiej artylerii przeciwlotniczej, po czym spadł i roztrzaskał się w Parku Skaryszewskim, tuż nad brzegiem Jeziorka Kamionkowskiego. Poległo sześciu członków załogi.

Przeżył tylko wspomniany już strzelec pokładowy, który to w momencie uderzenia samolotu o ziemię, został wyrzucony na małą wysepkę na jeziorku. Następnego dnia zostaje odnaleziony i wzięty do niewoli przez Werhmacht. Następnie Niemcy odwieźli go do szpitala w Modlinie, później przetransportowali do obozu jenieckiego, w którym doczekał końca wojny. Poległych członków załogi Niemcy kazali pogrzebać na miejscu.

Kilka dni później na miejsce katastrofy dotarli żołnierze AK z nadzieją znalezienia jakiejś broni. Zrobiła to sekcja "Szpaka", która dotarła do szczątków samolotu nocą, gdy Niemcy opuścili park. Natrafili jedynie na częściowo zwęglony korpus jednego z członków załogi. Opływając kajakiem część samolotu, która była zanurzona w jeziorku, odgarniając liście i inne pływające po powierzchni przedmioty, znaleźli ciało jeszcze jednego lotnika. Wydobywając ciało z wody, zauważyli wysuwającą się spod kurtki kopertę z tworzywa sztucznego, na której był napis "EUR". Wewnątrz koperty znajdowało się 48 amerykańskich dolarów, kompas o średnicy zaledwie 10-12 mm, mapy Europy wykonane na jedwabnej tkaninie oraz piłka do cięcia metalu długości 10 cm. Pilotów pochowano skrycie na pobliskim trawniku. Po usypaniu mogiły Powstańcy kontynuowali poszukiwania, wrócili na wodę. Tym razem dostrzegli na dnie jeziora cylindryczny pojemnik, w którym znaleźli parę butów, trzy mundury, sześć kompletów bielizny oraz to, co sprawiło im największą radość - amunicję! Zdobycz złożyli w kajaku, którym przez zalane wodą łąki przepłynęli na wysokość ul. Terespolskiej. Kajak z cennym ładunkiem przenieśli do mieszkania "Szpaka". Odzież oddali najbardziej potrzebującym. Kilka dni później część żołnierzy plutonu przeprawiała się z amunicją na lewy brzeg Wisły.

Po wojnie ludność Pragi postawiła nad grobem krzyż z tabliczką informacyjną o zestrzeleniu Liberatora i śmierci lotników, długo respektowano to miejsce jako Miejsce Pamięci Narodowej.

Później, w czasach porządkowania tymczasowych pochówków wojennych, dokonano ekshumacji poległych i przeniesiono ich prochy na cmentarz na Powązkach. W 1956 r. dokonano ponownej ekshumacji i przeniesiono na cmentarz na Rakowcu w Krakowie, gdzie spoczywają we wspólnej kwaterze Żołnierzy Wspólnoty Brytyjskiej.

W sierpniu 1986 roku przebywała w Polsce 120-osobowa grupa kombatantów II wojny światowej z Wielkiej Brytanii. Wśród nich znaleźli się lotnicy, którzy brali udział w lotach ze zrzutami dla Warszawy. Z 28 samolotów, które wystartowały wieczorem 13 sierpnia 1944 r. z bazy Ameldona we Włoszech, wróciło tylko 11. Trzy zostały strącone po dokonaniu zrzutów, w tym Liberator MK VI „C" ze 178 dywizjonu RAF. Jednym z kombatantów odwiedzających Polskę był ocalały H. C. Lyne (wówczas już major).

23 sierpnia 1986 roku podczas uroczystości w Muzeum Wojska Polskiego został odznaczony Warszawskim Krzyżem Powstańczym. Brytyjscy kombatanci upamiętnili swój pobyt, przekazując do zbiorów Muzeum obraz pt. "Liberatory nad Warszawą". Obraz pędzla malarza brytyjskiego J. Davisa ufundował H.R Litllemore, były oficer operacyjny 178 dywizjonu RAF.

Katastrofa samolotu wg relacji por. Tadeusz Piętowski "Pan Tadeusz" ze sztabu 6-XXVI Obwodu AK Praga:

"Samolot niósł pomoc Powstańcom Warszawy. Noc z 13 na 14 sierpnia 1944 r. mieszkańcy domu przy al. Waszyngtona nr. 20 spędzili jak zwykle od dn. 1 sierpnia częściowo we własnych lokalach na niżej położonych kondygnacjach i częściowo w schronach ci, którzy mieszkali na wyższych piętrach. Tego rodzaju konieczność zachowania się wynikała ze względu na ostrzał artyleryjski, artylerii naziemnej i przeciwlotniczej. Na dachu tego sześciokondygnacyjnego bloku mieszkalnego lokatorzy zorganizowali w ramach obrony przeciwpożarowej stanowisko obserwacyjne, które miało sygnalizować ewentualne upadki odłamków pocisków, mogących wywołać pożar drewnianego dachu.

Zwykle dyżurowało po dwóch mężczyzn. Prowadzone obserwacje dotyczyły nie tylko bezpieczeństwa pożarowego w czasie nalotów lub ostrzeliwań, ale i obserwacji ruchu wojsk niemieckich po osi al. Waszyngtona z Grochowa do mostu Poniatowskiego, ruchu wojsk w parku Paderewskiego, na tyłach kamienicy i dalej na niezabudowanych terenach z możliwością obserwowania Osiedla Las, gdzie dochodziło do sporadycznej wymiany ognia między jednostkami radzieckimi a niemieckimi.
Widoczność ze stanowiska obserwacyjnego była dobra. Długo były widoczne palące się wieże kościoła na placu Zbawiciela.

Noc z 13 na 14 sierpnia 1944 r. była pogodna i jasna, księżyc świecił pełnym blaskiem nad Sadybą i Czerniakowem. Około 01.00 zaobserwowałem dość duży zlot wielkich czteromotorowych samolotów alianckich. Nisko latały zataczając nad centrum Warszawy wielką elipsoidę od, jak mi się wydawało, lasku Kabackiego, Czerniakowa, Sadyby aż po Żoliborz lub dalej Kampinos. W tym wielkim kolisku samoloty zataczały po kilka rund. Chwytane były w wiązki reflektorów lub pojedyncze pasma. Wśród samolotów widać było ognie rozrywających się pocisków artyleryjskich i świetlne błyski z innych broni.

Jeden z samolotów, potężny czteromotorowy, wyłamał się z koliska i znad Sadyby zaczął lecieć w kierunku Pragi. To widoczne odłączenie się z koliska i stopniowe obniżanie lotu oraz kierowanie się na praski wylot mostu Poniatowskiego nasuwało przypuszczenie, że może być dotkliwie postrzelony. Leciał ociężale i zbliżał się do mostu na bardzo małej wysokości. Wtedy szybkostrzelne działka przeciwlotnicze, znajdujące się na praskim przyczółku mostu Poniatowskiego i na wale kolejowym linii średnicowej, cały swój ogień skierowały na ten, jakby opadający samolot. Wyraźnie widziałem, jak jeden z pocisków działka stojący na wieży u wylotu mostu Poniatowskiego z Pragi trafił w lewy skrajny motor samolotu, który natychmiast zadymił i zaczął wlec za sobą czarną smugę. Dalej już leciał łukiem, jakimś lotem bezsterowym i roztrzaskał się u brzegu jeziora kamionkowskiego w parku Paderewskiego. Moment zderzenia z ziemią nie był widoczny, zasłaniały go drzewa. Natomiast w niedługim czasie słychać było charakterystyczne eksplozje amunicji, która paliła się stopniowo."


FW/TJ/Henryk  Sztandau


Ciekawostki

  • Szczątki zestrzelonego samolotu były widoczne w wodach jeziora przez kilka lat po wojnie. 
  • Tabliczkę z napisami zniszczyli wandale 20.04.2006 roku. Została ona odtworzona.

Więcej na ten temat


Galeria

 

Wasze komentarze

2015-04-05 11:10 hister napisał:
Dokumentacja 1946 roku mówi o rozbitej maszynie ale z amerykańskimi lotnikami o nie ustalonych nazwiskach. Zatem gdzie leży prawda ?

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii







wstecz