Mosiężny albo ceramiczny świecznik wyszperany na targu albo dostawiony na drewnianym parpecie od razu przełamuje chłód wielkiej przestrzeni. Płomień odbija się w starej szybie i od razu robi się ciszej.
Do tego wystarczy dorzucić grubszy koc z wyraźnym splotem, parę miękkich poduszek rzuconych na fotel i kawałek dywanu przy łóżku. Pokój z miejsca zmienia nastrój. Zamiast zimnej przestrzeni masz wreszcie kąt, w którym da się naprawdę odetchnąć po całym dniu bieganiny.
Wystarczy postawić na małej szafce pachnące świeczki o zapachu cynamonu czy suszonego drewna. Dym i ciepły blask robią robotę lepszą niż jakikolwiek drogi dekorator wnętrz. Kiedy za oknem jeżdżą tramwaje, a po szybie spływają krople deszczu, w pokoju robi się kameralnie. Taki prosty wieczorny nawyk pozwala błyskawicznie przeskoczyć z trybu praca w tryb odpoczynek. Bez wielkich przygotowań i bez wydawania majątku.
Nie musisz trzymać się sztywnych reguł z katalogów o wnętrzach. Mieszkanie na Pradze ma mieć Twój własny charakter, a nie wyglądać jak pokój hotelowy. Jeśli coś jest wygodne, ciepłe i dobrze wygląda w żółtym świetle, to znaczy, że spełnia swoją rolę.