Mężczyzna usłyszał zarzuty zniszczenia zabytku, spowodowania zagrożenia mienia poprzez wywołanie pożaru oraz zniszczenia mienia znacznej wartości. W zawiadomieniu oszacowano wartość obiektu na około milion złotych.
Na sali sądowej oskarżony przyznał się do winy, lecz odmówił składania wyjaśnień. Podtrzymał jedynie te, które złożył w trakcie postępowania przygotowawczego. Wynika z nich, że nie potrafi wskazać motywu swojego działania. Tłumaczył, że "zrobił głupotę", bo "coś odpaliło mu się w głowie".
Sędzia Justyna Kucharska-Perkowska wyznaczyła kolejny termin rozprawy na 21 stycznia. Wówczas mają zostać przesłuchani świadkowie.