Wczorajsze posiedzenie Komisji Zagospodarowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska na Pradze-Południe zdominował jeden temat: bezpieczeństwo na ulicy Grochowskiej. Po dramatycznych wydarzeniach z połowy stycznia, emocje wśród radnych i mieszkańców sięgnęły zenitu. Wypełniona po brzegi sala obrad stała się miejscem twardych deklaracji ze strony urzędników oraz żądań natychmiastowych zmian ze strony lokalnej społeczności.
Najważniejszą wiadomością płynącą z wczorajszego posiedzenia jest oficjalne potwierdzenie montażu fotoradaru na skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Zamienieckiej. Przedstawiciele miasta poinformowali, że procedura została maksymalnie przyspieszona po osobistej interwencji prezydenta stolicy. Urządzenie ma pojawić się przy placu Szembeka w ciągu najbliższych tygodni, co ma ukrócić nagminne przekraczanie prędkości i przejeżdżanie na czerwonym świetle na tym odcinku.
Choć Zarząd Dróg Miejskich potwierdził, że projekt zakładający wprowadzenie bezkolizyjnych lewoskrętów (osobnych sygnalizatorów ze strzałką) jest już gotowy, na jego fizyczną realizację trzeba będzie poczekać. Drogowcy planują wdrożenie tych zmian w 2027 roku. Decyzja ta wynika z planowanego na ten czas wielkiego remontu torowiska tramwajowego na Gocławek – miasto chce połączyć obie te inwestycje, aby uniknąć wielokrotnego rozkopywania ulicy Grochowskiej.
Podczas komisji nie zabrakło głosów krytycznych pod adresem obecnego układu drogowego. Aktywiści miejscy oraz część radnych wskazywali, że ulica Grochowska na tym odcinku jest "przeskalowana", a pasy ruchu są nienaturalnie szerokie, co wręcz prowokuje kierowców do brawury. Choć urzędnicy na razie stawiają na fotoradar i zmiany w sygnalizacji, mieszkańcy zapowiedzieli, że będą patrzeć miastu na ręce i nie pozwolą, by temat bezpieczeństwa w tym rejonie znów ucichł.
Wszystkie zapowiadane zmiany to pokłosie czarnego poniedziałku, 19 stycznia, który na zawsze zapisał się w pamięci mieszkańców Grochowa. To właśnie wtedy na przejściu dla pieszych przy placu Szembeka, w wyniku zderzenia dwóch samochodów, z których jeden wjechał na chodnik, śmierć poniósł 6-letni chłopiec. Ta niewyobrażalna tragedia stała się impulsem do walki o bezpieczeństwo, a podczas wczorajszej komisji wielokrotnie podkreślano, że żadne rozwiązania techniczne nie wrócą życia dziecku, ale mają sprawić, by nigdy więcej nie doszło w tym miejscu do podobnego dramatu.