Zacznijmy od klasyki. Jeśli czujecie, że jakoś tak chłodno w uszy, to prawdopodobnie Wasza własność zasila właśnie stertę dwudziestu czapek z dzianiny lub kilkunastu szalików. Są też rękawiczki w każdym rozmiarze i – co ciekawe – mufka na ręce. Ktoś najwyraźniej poczuł klimat przedwojennej Warszawy, po czym o nim zapomniał.
Prawdziwe perełki kryją się jednak głębiej. Uwagę zwraca sweter męski typu „rycerz okrągłego stołu”. Nie wiemy, czy właściciel porzucił zbroję, by przejść do cywila, czy może uciekał w popłochu przed smokiem (lub kontrolą biletów w 143). Do kompletu mamy też blond perukę, więc jeśli ktoś z Was planował metamorfozę na Marilyn Monroe, a obudził się jako on sam – fant jest do odbioru.
W Kici Koci nikt się nie nudzi. Dowód? Na właścicieli czekają kombinerki i śrubokręt. Czyżby ktoś przyszedł na kawę, a skończył na naprawianiu instalacji pod barem? A może to zestaw do otwierania kamiennej kulki, która również znalazła się w depozycie?
Dla fanów literatury fachowej mamy poradnik wędkarski, a dla osób zaangażowanych obywatelsko – bejsbolówkę z nazwą polskiej partii politycznej. Mamy nadzieję, że porzucenie tej ostatniej nie było deklaracją polityczną, a jedynie efektem zbyt gorącej debaty przy stoliku.
Lista zdaje się nie mieć końca. W biurze rzeczy znalezionych pysznią się:
Porcelanowa figurka ptaszka (producent zaznacza: skrzydlatego!),
Kij od szczotki (jak?!),
Świadectwo ukończenia sesji w escape roomie (ironia losu: uciekli z pokoju zagadek, ale z Kici Koci już nie do końca w komplecie),
Dwa resoraki, które pewnie tęsknią za swoim parkingiem.
Są też rzeczy cenne: okulary (korekcyjne, przeciwsłoneczne i imprezowe – pełen przekrój życia), biżuteria, a nawet obrączka. Jeśli więc wróciliście z imprezy bez pierścionka zaręczynowego, zanim zaczniecie pisać pozew rozwodowy, zajrzyjcie na Grochowską.
Pełna lista rzeczy od odbioru jest zamieszczona na profilu FB Kicia Kocia