Ślady września 1939 w grochowskim mieszkaniu

Dodano: 11.09.2019, modyfikacja: 11.09.2019
W jednym z mieszkań przy ulicy Grochowskiej do dziś widoczne są ślady niemieckich bombardowań z września 1939 roku. To ciekawa pamiątka, zważywszy, iż od tej chwili minęło już 80 lat.


Wrzesień 1939 na Grochowie

Pierwsze samoloty Luftwaffe nadleciały nad Warszawę już 1 września 1939 r. z Prus Wschodnich. Zrzucone przez nie bomby spadły wtedy m.in. na Grochów, Okęcie i kilka innych punktów miasta.

4 września w wyniku nalotów poważnie uszkodzone zostały kamienice pod nr 118 i 120.

Dzień później tragiczne wydarzenia opisał "Kurier Warszawski"

– "Naliczyłem 20 bombowców, rzuciłem się na ziemię na polu razem ze znajdującym się obok mnie policjantem, dwoma harcerzami i jakimś robotnikiem. Z góry sypał się grad jakby złotych kul. Były to bomby zapalające. Domy na Grochowie stanęły w ogniu. Bombardowanie trwało długo. Rzuciliśmy się później pierwsi na ratunek. Ranni i zabici leżeli pokotem. Ratunek szedł w kilku kierunkach: jedni gaszą pożar, inni wynoszą rannych i trupy do przybyłych niezwłocznie karetek PCK".

Ślad, który widzimy na zdjęciu powstał w wyniku wybuchu bomby zrzuconej na torowisko tramwajowe w rejonie ulicy Kickiego. Odłamki w tym konkretnym mieszkaniu na drugiem piętrze rozbiły okna, zbiły lustro, uszkodziły w niewielkim stopniu ściany oraz szafę, w której zakończyły swój "lot". Były tam aż do lat 60. XX wieku, kiedy to właściciel lokalu je usunął pozostawiając ślad w drewnie do dziś.

Niemcy próbowali zdobyć Pragę już w połowie września. Nie udało im się. Na silny opór natrafili zwłaszcza na Grochowie, gdzie z poświęceniem bili się żołnierze z 21 pp "Dzieci Warszawy" dowodzeni przez płk. Stanisława Sosabowskiego.

Mimo zaciętych i krwawych walk skala zniszczeń zabudowań w tym rejonie była stosunkowo niewielka. Na Grochowskiej najbardziej uszkodzony został dom pod nr 256 oraz 215. Całkowicie spłonął drewniak pod 235. Ślady walk są również widoczne na ścianie dawniej piekarni Teodora Rajcherta od strony ulicy Wiatracznej. Należy pamiętać o ludności cywilnej, która szukając schronienia w jednej z solidnych, jak się wydawało piwnic przy ulicy Siennickiej, została w niej zasypana. Pod gruzami zginęło nawet kilkanaście osób.


TJ

Więcej na ten temat

Wasze komentarze


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii






wstecz