Niemy krzyk ze stali. Tajemnica pociętych dzwonów przy praskiej cerkwi

25.05.2026 | Autor: Adam Pośpieszany

Tuż obok wejścia do soboru metropolitalnego św. Marii Magdaleny przy alei Solidarności, bezpośrednio na ziemi, stoją nietypowe eksponaty. To potężne, wyraźnie uszkodzone i pospawane dzwony. Choć na pierwszy rzut oka mogą wyglądać jak elementy porzucone podczas remontu, w rzeczywistości kryją w sobie jedną z najbardziej paradoksalnych i dramatycznych historii z czasów okupowanej Warszawy.


Zagadkowe zamówienie z Westfalii

Aby zrozumieć ich los, musimy cofnąć się do lat 60. XIX wieku, kiedy praska cerkiew dopiero powstawała. Budowniczowie świątyni stanęli wówczas przed koniecznością zamówienia zestawu dzwonów. Zamiast tradycyjnego, niezwykle drogiego spiżu – czyli stopu miedzi z cyną – zdecydowano się na nietypowy krok.

Zamówienie wysłano do niemieckiej Westfalii, skąd sprowadzono dziesięć dzwonów odlanych ze specjalnego stopu stali i żeliwa. Ta z pozoru oszczędnościowa decyzja miała po kilkudziesięciu latach ocalić świątynię przed kompletną ruiną, choć same dzwony zapłaciły za to najwyższą cenę.

Wojenny rabunek i brutalny demontaż

Wszystko zmieniło się w 1944 roku. Wycofujący się z Warszawy Niemcy masowo i bezwzględnie grabili dobra kultury, ze szczególnym uwzględnieniem kościelnych dzwonów. Te przetapiano w hutach na amunicję i lufy armatnie dla dogorywającej machiny wojennej III Rzeszy.

Okupanci zażądali wydania instrumentów również od praskiej parafii prawosławnej. Ponieważ wierni stawiali opór, a czas naglił, niemieccy żołnierze postanowili rozwiązać problem siłą. Zamiast pieczołowicie demontować ciężkie konstrukcje, pocięli dzwony palnikami bezpośrednio na wieżach i w kawałkach zrzucili je na ziemię.


Wielka pomyłka okupanta

Dopiero po przetransportowaniu metalowych szczątków do huty wyszła na jaw spektakularna pomyłka hitlerowskich urzędników. Byli oni święcie przekonani, że rabują cenny spiż. Dopiero badania metalurgiczne wykazały, że praskie dzwony wykonano z westfalskiej stali.

Z perspektywy niemieckiego przemysłu zbrojeniowego materiał ten okazał się w tamtych warunkach bezwartościowy i nie nadawał się do produkcji nowoczesnych pocisków. Barbarzyńskie zniszczenie instrumentów okazało się więc z militarnego punktu widzenia całkowicie bezcelowe.

Świadek historii na praskim dziedzińcu

Po zakończeniu koszmaru wojny, porzucone i pocięte fragmenty dawnego instrumentarium udało się odnaleźć. Choć uszkodzenia były zbyt poważne, by dzwony mogły kiedykolwiek odzyskać swój pierwotny, czysty głos, mieszkańcy Pragi nie pozwolili o nich zapomnieć. Elementy zostały częściowo zespawane, aby przywrócić im dawny kształt, i ustawione na dziedzińcu świątyni.

Dziś te milczące, stalowe kolosy stanowią jeden z najbardziej poruszających pomników wojennych zniszczeń po prawej stronie Wisły. Przypominają nie tylko o okrucieństwie wojny, ale też o niezwykłym splocie okoliczności, który na stałe wpisał się w tożsamość historyczną warszawskiej Pragi.


Więcej na ten temat

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Twoja-Praga.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii

Polub nasz fanpage i bądź na bieżąco

Polecamy

Bezpłatne ogłoszenia